 |
Małgorzata Liszyk-Kozłowska-psychoterapeutka
Znam autorkę. Ładna, zadbana kobieta.
Fajna mama dla swoich córek. Jednak, kiedy któregoś dnia
powiedziała, że napisała książkę i spytała, czy miałabym
ją ochotę przeczytać, hmm... szczerze mówiąc, pomyślałam,
że mogę mieć problemy. Bo jeżeli będzie nudna, to co? NA
SZCZĘŚCIE NIE BYŁA. Weszłam w ten opisywany przez
Agnieszkę świat natychmiast.
Potem zaraziłam nią całą moją rodzinę. Nie
możemy doczekać następnej, dobrze że już piszesz, Agnieszko.
„Za głosem sangomy” wciąga. To, co dla
mnie było niezwykle ważne przy czytaniu tej książki, to
fakt, że Agnieszka Afrykę zna. Była tam, i to nie
na wycieczce pt. „Afryka w tydzień”. Dotknęła jej, poczuła,
zgłębiła jej rytm i uszanowała fakt, że ten rytm jest inny
niż nasz europejski. Z tym „uszanowaniem” patrzyła na ludzi,
widząc ich w ich świecie, widząc spójność tego świata i
jego ukryty wymiar.
Moje europejskie korzenie co rusz uruchamiały
mój sceptycyzm – a może te opisywane obyczaje, wierzenia
i relacje ze światem „którego nie widać”, to jedynie
fantazja autorki? I tu, przyznaję, wielkie znaczenie miała
dla mnie świadomość wykształcenia Agnieszki i jej doświadczenia.
Ona stworzyła postacie, ale osadziła je w ich realnym świecie.
Dzięki temu swobodnie kodowałam sobie wiele treści, bo pozwalały
mi poszerzać moją, dotąd niezwykle znikomą, wiedzę o Afryce.
Opinie z internetu na temat „Za głosem sangomy”
Droga Pani Agnieszko
Kupiłam Pani książkę na wyprzedaży, kupiłam ją bo uznałam , że jest dostatecznie gruba, drukowana małą czcionką , nie znam autorki, na okładce jest Afryka, którą lubię i znam najmniej ze wszystkich kontynentów (…) , uznałam , że książka będzie dostatecznie nudna i starczy mi na czytanie przez 2-3 tygodnie (..)
Boże jak ja się myliłam!
Pani książka wciągnęła mnie na pierwszej stronie i nie wypuściła do ostatniej - jest cudowna - Eliza Orzeszkowa może się schować ze swoimi opisami przyrody - bije ją Pani na głowę!
Dawno nie czytałam książki, która by mnie tak poruszyła, wzruszyła, doprowadziła do śmiechu i łez. (…)
Dziękuję i za chwilkę jadę do księgarni, by poszukać "Żaru Sahelu"
Barbara,
e-mail
Książka tchnie niesamowitą miłością do
Afryki, ale też i dystansem do tradycji i obyczajów nieakceptowalnych
dla Europejczyka. Ukazuje ziemię pełną piękna, ludzi ciepłych
i serdecznych mimo biedy, w jakiej żyją, a jednocześnie
praktykujących krwawe obyczaje, jeżące włos na głowie. I
to mi się podoba - zachowanie równowagi pomiędzy zachwytem
a krytycyzmem. Akcja jest szybka, wciąga od pierwszej strony.
Sposób relacjowania zdarzeń jest tak sugestywny, że nawet
ci, którzy nie wierzą w moce szamanów, wchodzą w ich świat
natychmiast. Bohaterowie budzą sympatię i przywiązałem się
do nich. Dużo tu kobiecego spojrzenia na świat, ale to absolutnie
nie jest wadą. W końcu książkę napisała kobieta. Spodobał
mi się również wątek templariuszy i skarbu. Opis średniowiecznej
Afryki uzupełnia jej współczesną rzeczywistość. Jednym zdaniem
– lektura dla ciekawych świata, poszukiwaczy przygód i miłości.
Adam26,
internet
Dziękuję za książkę, która pozwoliła mi
odbyć podróż do zupełnie nieznanej mi
krainy. Ani kultura afrykańska, ani szamani,
ani medytacje nigdy nie były moim światem.
Ale lektura Pani książki sprawiła, że
postanowiłam ten świat poznać i zgłębić.
Losy bohaterów pozwoliły mi oderwać się od
szarej rzeczywistości i pomarzyć o
przygodach. Afryka, jaką Pani pokazuje na
kartach „Za głosem sangomy” sprawiła, że
marzę o podróży śladami bohaterów. I z
niecierpliwością czekam na Pani następną
książkę.
Monika,
e-mail
„Za
głosem sangomy” kupiłam przypadkiem. Moją
uwagę przyciągnęła mapa Afryki na okładce.
Okazało się, że ta książka to znacznie
więcej niż tylko podróż po tym kontynencie.
To wyprawa w głąb siebie w poszukiwaniu
prawdy. Czy religia, którą wyznaję jest
jedynie tradycyjnym spadkiem? Czy dzięki
medytacji można nie tylko uspokoić się, ale
i poznać siebie? Czy szamani istnieją
naprawdę i czy potrafią dostrzec aurę wokół
człowieka i pomóc mu?
Dzięki
Pani książce odbyłam fascynującą podróż po
pięknym acz niebezpiecznym zakątku świata,
ale także zapisałam się na medytacje. Mam
nadzieję, że uda mi się odnaleźć w sobie
nowe rejony, do których jeszcze nie
odbywałam podróży, podobnie jak udało się to
bohaterom Pani książki.
Beata,
e-mail
Ta
wielowątkowa powieść jest jak niekończąca
się przygoda. Zamykając książke wszystko
przeżywamy od nowa. Bohaterki mają wiele
ciekawych i pasjonujących przeżyć. Spotykają
w Afryce, interesującym, fascynującym i
gorącym miejscu nie tylko przygodę swego
życia ale i miłość. Jednak w tej książce nie
spotkacie opisu scen seksualnych, ale za to
pisarka umieszcza cudowne pamiątki
uniesień erotycznych. Po przeczytaniu tej
książki ręcze, że będziecie chcieli pojechać
do Afryki, aby samemu doświadczyć piękna i
majestatyzmu miast i wiosek opisanych w
"Sangomie". Ja na pewno to zrobię."
Aleksandra, internet
Świetna
książka. Warto ją polecić zarówno tym,
których interesuje przygoda, sensacja i
tajemnica, jak i tym, którzy szukają w
powieści prawdziwej miłości, a przede
wszystkim jednak miłośnikom Afryki i
wielbicielom książek Karen Blixen. (...)
Wiktoria, Dagmara i ich partnerzy są
jednocześnie przykładem na to, że w życiu
istnieją ważniejsze sprawy niż osobista
kariera, a drogą do szczęścia nie jest
wyścig szczurów, ale znalezienie prawdziwego
sensu życia, które powinno przebiegać w
harmonii z naturą. Trudno uwierzyć, że
pisana eleganckim stylem i śliczną
polszczyzna powieść, zachowująca wewnętrzny
logiczny porządek, zwartą akcję i
reporterski opis krain Afryki - jest
debiutem - chyba jednym z bardziej
interesujących w 2008 r.Autorce życzę
dalszych, równie udanych książek oraz tego,
aby na stałe zaistniała na polskim rynku
wydawniczym.
BPCH, internet
Opinie z internetu na temat „Żaru Sahelu”
Żar Sahelu pięknie opisuje relacje międzyludzkie - zarówno wypalone małżeństwo jak i
nowe uczucia. Autorka wnikliwie opisuje przemyślenia bohaterów, oddaje ich nastroje, pokazuje zmiany jakie w nich zachodzą, dzięki czemu wiemy, czemu myślą tak a
nie inaczej. Te zmiany widać zwłaszcza u Anny, której małżeństwo się rozpada. Pokazuje jak dojrzewa do nowego życia i podnosi się z marazmu, by przywitać nową miłość.
Akcja rozgrywa się w Afryce Zach, dzięki czemu przy okazji wybieramy się w egzotyczną podróż. Autorka stara się pokazać pustynie i afrykański żar z różnych
punktów widzenia - od uwielbienia niektórych bohaterów po skrajną niechęć innych. Ciekawy zabieg - aż ma się ochotę sprawdzić, które spojrzenie jest najbliższe
prawdzie.
Magda, internet
Zarwałam dla Żaru Sahelu noc, podobnie jak rok temu dla Za głosem sangomy. Są to książki z gatunku tych, które chce się mieć, by do nich wracać. Piękny styl, wciągająca akcja, niezwykłe opisy. W Żarze najbardziej podobał mi się wątek Elizabeth, kobiety, której dziennik odnajduje współczesna bohaterka i uruchamia tym lawinę zupełnie nieprzewidzianych i niesamowitych zdarzeń, rodem z tzw. innego świata. Płakałam, gdy kończył się dziennik. Wiem, ze inaczej właściwie zakończyć się nie mógł, ale łzy i tak spływały mi po twarzy. I podobał mi się koniec, połączenie wszystkich wątków i rozwiązanie ich w najlogiczniejszy sposób.
Siłą tej książki są również 3 relacje damsko-męskie, ale z góry uprzedzam, że nie są to klasyczne romanse. Każdy jest inny, każdy ma zupełnie inne zakończenie i przesłanie.
To jest naprawdę dobrze napisana książka.
A do wątków afrykańskich wrócę, by sobie utrwalić to, czego się dowiedziałam;-)
Naprawdę miałam przyjemność z czytania!
Wera, internet
Bardzo podobał mi się wartki wątek dziennika Elizabeth, gdy akcja współczesna rozwijała się powoli. Później, gdy poznałam dokładnie motywy i przeżycia bohaterów a dziennik się skończył, współczesna część nabrała tempa. Nie wiem, czy planowała to Pani czy wyszło tak przypadkiem, ale te spokojne kawałki między dramatycznymi fragmentami z życia Elizabeth były mi bardzo potrzebne, by czytać z przyjemnością. No i opisy przyrody i afrykańskich klimatów – to jest coś, czego inni autorzy mogą Pani zazdrościć!
Gratuluję Pani tej książki, na pewno sięgnę też po „Za głosem sangomy”.
Zarwałam dla Żaru Sahelu noc, podobnie jak rok temu dla Za głosem sangomy. Są to książki z gatunku tych, które chce się mieć, by do nich wracać. Piękny styl, wciągająca akcja, niezwykłe opisy. W Żarze najbardziej podobał mi się wątek Elizabeth, kobiety, której dziennik odnajduje współczesna bohaterka i uruchamia tym lawinę zupełnie nieprzewidzianych i niesamowitych zdarzeń, rodem z tzw. innego świata. Płakałam, gdy kończył się dziennik. Wiem, ze inaczej właściwie zakończyć się nie mógł, ale łzy i tak spływały mi po twarzy. I podobał mi się koniec, połączenie wszystkich wątków i rozwiązanie ich w najlogiczniejszy sposób.
Beata, e-mail
Opinie na temat „Żaru Sahelu” i „Za głosem sangomy” można też znaleźć w internecie. Oto niektóre linki:
http://kafeteria.pl/kultura/obiekt.php?id_t=1222
http://miedzyksiazkami.blox.pl/html
http://ksiazkowe-recenzje.blogspot.com/2011/04/zar-sahelu-agnieszka-podolecka.html
http://www.g-punkt.pl/Artykul/afryka_dzika/1
http://ksiazka-online.pl/index.php/2011/02/zar-sahelu/
http://shczooreczek.blogspot.com/2011/02/zar-sahelu-agnieszka-podolecka.htm
http://prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com/2011/02/agnieszka-podolecka-zar-sahelu.html
http://ksiazki24.blox.pl/2008/12/Za-glosem-Sangomy-Agnieszka-Podolecka.html
|
| |
Opinie Przyjaciół
Czytałam „Za
głosem sangomy” w trakcie
powstawania. Prosiłam
Agnieszkę, żeby podsyłała mi
kolejne rozdziały od razu
jak tylko powstaną. Akcja
książki wciągnęła mnie od
samego początku. Czasem
byłam tak niecierpliwa, że
uporczywie upominałam się o
dalszy ciąg i to jak
najszybciej, najlepiej już
teraz, w tej chwili,
najpóźniej jutro.
Co mnie urzekło
w tej powieści? Ciekawa, wartka
akcja, która dzieje się
równolegle na kilku
płaszczyznach. Znajomość realiów
Afryki, panujących zwyczajów i
wierzeń. Książka zgrabnie łączy
w sobie to, co stare, tajemne,
mistyczne (historia figurki) z
tym, co jest nowoczesne i
współczesne, z chwilą bieżącą, w
której rozgrywają się losy
bohaterów. No i przede wszystkim
soczysty, żywy język,
inteligentne dialogi, humor. To
sprawia, że „Za głosem sangomy”
świetnie się czyta, że jest się
uczestnikiem przygody Dagmary i
Wiktorii.
Osobiście ważne dla mnie jest także to,
że Agnieszka porusza tematykę sytuacji kobiety we współczesnym
świecie, w różnych kulturach. Opinie, które wypowiada ustami
bohaterów są czasem dyskusyjne, i dobrze, bo skłaniają do
przemyślenia tematu i spojrzenia na niego z różnych stron.
Świetna lektura – daje rozrywkę i jednocześnie pożywkę do
głębszych przemyśleń. Polecam.
Beata
Skorupa
Poznałam Autorkę parę lat przed jej wyjazdem
do Afryki. Potem przez parę lat czytałam jej maile pełne
niezwykłych wydarzeń, które stały się jej udziałem w Dalekim
Świecie. Potem czytałam te historie w jej powieści. A historie
były i śmiesze (opowieść o stacji benzynowej, na której
od pół roku nie ma paliwa) i absurdalne (żeby dostać roaming
na wyjazd do Polski musiała mieć zgodę męża!!!) i smutne
(śmierć dziecka jej koleżanki z powodu braku części jelit).
I to właśnie sprawia, że "Za głosem sangomy" jest
tak niezwykłą książką.
Prawda miesza się z fikcją, historia z pytaniami
o jej prawdziwy przebieg, piękno Afryki z niezwykłym okrucieństwem.
Co jest w tej powieści prawdą, a co wytworem niezwykłej
wyobraźni autorki, dla większości pozostaje tajemnicą. Ale
będąc osobą jej bliską, zapewniam Was, że znajdziecie w
tej książce nie tylko znakomitą rozrywkę, ale też duże fragmenty
życia autorki i jej bliskich – białych, czarnych, Hindusów,
chrześcijan, muzułmanów, animistów, rozważania i medytacje,
które miały miejsce i, które inspirowali szamani. Czego
można chcieć więcej od dobrej powieści?
Ewa Chodkowska
|